- maja 15, 2016
- 2 Comments
Niedawno pokazywałam Wam pracę w trakcie tworzenia, a dziś już widać całość. Tu muszę przyznać, że nie do końca podoba mi się dobór głównego koloru - siarczystego pomarańczu. W oryginale te partie bardziej skłaniają się ku czerwieni, ale i tak nie jest źle.
Zostały mi jeszcze 2 Pokemony z tych rozplanowanych (gdzie jestem zaopatrzona w muliny) i na razie nie jestem pewna, czy będę tę serię kontynuować, bo jest mnóstwo innych rzeczy do wyszycia :)
Zostały mi jeszcze 2 Pokemony z tych rozplanowanych (gdzie jestem zaopatrzona w muliny) i na razie nie jestem pewna, czy będę tę serię kontynuować, bo jest mnóstwo innych rzeczy do wyszycia :)
- stycznia 28, 2016
- 2 Comments
Jak wspomniałam w poprzednim poście, królują ostatnio u mnie mniejsze wzory służące jako przerywniki przy swoich większych braciach. Tym razem wzięłam się za następnego Pokemona - Squirtle.
- października 03, 2015
- 12 Comments
Nareszcie udało mi się skończyć kolejnego Pokemona - Charizarda. Zajmuje dobrze ponad połowę kartki A5, więc trochę dłużył się proces tworzenia.
Niestety, kolejność samych Pokemonów także została zaburzona - wcześniej powinien na tamborku wylądować Charmeleon, mniejsza wersja obecnego, ale jak pisałam poprzednio, brakło mi jednego koloru, a wolałam nie zaczynać bez niego.
- września 08, 2015
- 16 Comments
Ostatnio u mnie na tamborku niewiele się dzieje, głównie z dwóch powodów. Pierwszym jest nieludzki upał - oprócz skromnego wiatraka nie mam narzędzi, by z nim walczyć. Jestem zimolubem, więc ta okropna fala afrykańskiej pogody wysysa ze mnie wszystkie życiowe siły. Niestety, nie tylko ze mnie - mój biedny (równie kochający zimę) psiak próbuje przespać całe dnie. Ratuję ją okładami z mokrych, chłodnych ścierek; może macie jakieś inne patenty na ulżenie pupilom?
Drugim - praca magisterska. Staram się ją jak najszybciej dokończyć, choć umysł mam wrażenie zamienia mi się w kisiel :)
- sierpnia 09, 2015
- 4 Comments
Przez ostatnie kilka dni, zamiast wziąć do ręki duży haft Lato, jak sobie obiecywałam, zabrałam się za kolejnego Pokemona - Charmandera.
Od początku był moim ulubieńcem - urocza, żywa iskierka.
- lipca 24, 2015
- 1 Comments
Yep, skończyłam Venusaura. Udało mi się to na początku tygodnia, ale jakoś nie miałam motywacji na stworzenie posta. Dlaczego?
Przeglądam mnóstwo blogów doświadczonych hafciarek, by coś od nich podłapać - miłość do haftu, radość tworzenia, determinację i jakąś taką ogólną atmosferę jedności (skoro robimy podobne rzeczy). Bardzo mi to pomaga w utrzymaniu zainteresowania, a przy moim okropnym słomianym zapale jest to kluczowe.
Jaki związek mają brak posta i odwiedzanie blogów innych hafciarek? Zdjęcia.
Przeglądam mnóstwo blogów doświadczonych hafciarek, by coś od nich podłapać - miłość do haftu, radość tworzenia, determinację i jakąś taką ogólną atmosferę jedności (skoro robimy podobne rzeczy). Bardzo mi to pomaga w utrzymaniu zainteresowania, a przy moim okropnym słomianym zapale jest to kluczowe.
Jaki związek mają brak posta i odwiedzanie blogów innych hafciarek? Zdjęcia.
- lipca 17, 2015
- 2 Comments
Gorąco ostatnio i goręcej. Upały dały mi przez kilka przeszłych dni w kość. Jestem raczej chłodnolubem, 20 st. C dla mnie to temperatura idealna do życia. Marzę o zamieszkaniu w lodówce i myślę, że mój biedny, kudłaty pies też.
- lipca 07, 2015
- 2 Comments
Raport z postępów nad Venusaurem, trzecim z kolei Pokemonem. W raporcie: powtórka wpadki z doborem kolorów...
To klątwa zbyt małego doświadczenia. Na zdjęciu powinny być widoczne dwa odcienie morskiej zieleni: jaśniejszy i ciemniejszy. Kombinowałam z tabelą mulin, by lepiej dopasować poszczególne fragmenty do oryginału, ale chyba tym razem przeholowałam. Niestety, te odcienie są do siebie za bardzo podobne; tylko na żywo, w pełnym słońcu widać trochę różnicy.
- czerwca 30, 2015
- 2 Comments
- czerwca 23, 2015
- 0 Comments
Tym niemniej cieszę się, że mam go z głowy.
- czerwca 22, 2015
- 3 Comments
Prace nad Ivysaurem postępują. Choć nie byłabym chyba sobą, gdyby nie kolejna pomyłka. Musiałam spruć plamę średniozielonego koloru, za blisko ja wyhaftowałam (widać kilka powiększonych oczek na prawo od pyska). Ech...
Trzy razy upewniałam się, czy to na pewno ten punkt, ale widać moja koncentracja jest w kawałkach, które dopiero może pozbieram i skleję ćwicząc wymagający cierpliwości haft.
- czerwca 20, 2015
- 0 Comments
W poprzednim wpisie wspomniałam o pierwszej lekcji, jakiej udzielił mi los, w temacie tworzenia wzoru. Dobór koloru.
Biorąc pod uwagę, że każda prawie firma produkująca mulinę ma setki odcieni w swojej ofercie, nie czułam się na siłach, by samej, ręcznie kolory dopasować. Zdałam się na łaskę stworzonych programów komputerowych, która jak się okazało - na pstrym koniu jeździ.
Biorąc pod uwagę, że każda prawie firma produkująca mulinę ma setki odcieni w swojej ofercie, nie czułam się na siłach, by samej, ręcznie kolory dopasować. Zdałam się na łaskę stworzonych programów komputerowych, która jak się okazało - na pstrym koniu jeździ.
- czerwca 19, 2015
- 0 Comments
Nie haftuję długo, ledwo stawiam pierwsze kroki. Trzeba oddać mojej babci, że już 10 lat temu próbowała mnie uczyć i zarazić jej własnym zainteresowaniem, ale było to absolutnie niemożliwe - nie ten wiek ;)
Postanowiłam, że spróbuję sama. Bez magazynów, gotowych wzorów różanych dzieciaczków, małych kotków, ptaszków i wstążek. Nie mam nic przeciwko żadnej z tych rzeczy, jednak wydają się monotonne.
Postanowiłam, że spróbuję sama. Bez magazynów, gotowych wzorów różanych dzieciaczków, małych kotków, ptaszków i wstążek. Nie mam nic przeciwko żadnej z tych rzeczy, jednak wydają się monotonne.
- czerwca 17, 2015
- 0 Comments
















